Wedding unplugged - łapać momenty czy w nich uczestniczyć?

Zastanawialiście się kiedyś, czy zawód fotografa reportażowego ma jeszcze dzisiaj jakiś sens istnienia? Przecież praktycznie każdy z nas posiada telefon, który jak na takich rozmiarów urządzenie robi całkiem przyzwoite zdjęcia, większość z nas posiada także jakiś aparat – czasami nawet nie najgorszy. Wszyscy jesteśmy  swojego rodzaju „reporterami”, a fakt że jest nas tak wielu, pozwala daną scenę uchwycić z wielu stron i w różnych momentach. Dzisiaj chciałem Wam zwrócić uwagę na to, czy będąc uczestnikiem jakiegoś wydarzenia chcemy być tymi „reporterami”  czy może lepiej stać się elementem, który to wydarzenie tworzy.

Więcej, więcej, więcej…

Mało kto z nas pamięta, że kiedyś aparaty były wyposażone w kliszę, która w najlepszym wypadku pozwalała na zrobienie 36 zdjęć. Z tą kliszą szliśmy do zakładu fotograficznego i po kilku dniach, po zapłaceniu nie małej kwoty mogliśmy zobaczyć co z tych zdjęć wyszło – jeżeli w ogóle coś wyszło 😉 Byłby to czasy, kiedy człowiek  przed naciśnięciem spustu migawki 3 razy zastanowił się, czy akurat to zdjęcie jest dla niego ważne i czy może za chwilę nie zabraknie kliszy na coś ważniejszego.

A dzisiaj? Fotografia cyfrowa, pomijając koszt zakupu sprzętu, jest praktycznie darmowa a efekty są widoczne natychmiast po zrobieniu zdjęcia. Daje to nam przyzwolenie na robienie masowej liczby zdjęć i ewentualne wybranie najlepszego. Często jednak ten etap selekcji zdjęć jest pomijany lub podchodzimy do niego zbyt łagodnie,  bo np. na tym ujęciu tak fajnie mi rozwiało włosy, a na tym praktycznie takim samym, rozwiało je w drugą stronę – nie kasuję, szkoda! I ostatecznie zostajemy z tysiącem zdjęć, których tak na prawdę nigdy więcej nie będziemy oglądać, bo będzie problem z ich odnalezieniem 🙂

ewolucja fotografii

Według Internet Live Stats,  na Instagrama (najbardziej popularnej platformy social media opierającej się głównie na zdjęciach) w ciągu JEDNEJ SEKUNDY publikowane jest około  830 zdjęć! Obrazuje nam to skalę ile tak na prawdę zdjęć powstaje, bo przecież nie wszystkie zrobione zdjęcia są tam publikowane. I tu powinna się nam zaświecić lampka: „Coś tu jest chyba nie tak!” 🙂

Łapię chwile ulotne jak ulotka

Fotografujemy wszystko, wszędzie i o każdej porze. Czasami chcemy zachować wspomnienie a czasami po prostu chcemy się czymś pochwalić fejsbukowym znajomym. Jednak trzeba pamiętać, aby się w tym nie zatracić, aby ekran telefonu czy wizjer aparatu nie zasłonił nam tego, co na prawdę ważne.

xczx

Ostatnio byłem świadkiem sytuacji podczas przedszkolnego wystąpienia. Dzieci na scenie, rodzice na widowni. Po pierwszym występie, podczas którego śpiewały i tańczyły, dzieci ładnie się ukłoniły w oczekiwaniu na aplauz, jednak na widowni cisza… 20 osób trzymało przed sobą telefony i nagrywało swoje pociechy, a jak wiadomo trudno jest klaskać jedną ręką. Przykry to był widok i myślę, że jest to doskonały przykład na to, że są momenty, w których należy uczestniczyć całym sobą i wspólnie tworzyć i przeżywać te chwile, które chcemy zapamiętać. 

Wedding unplugged

Często w umowach ślubnych fotografowie zawierają punkt, że nie ponoszą odpowiedzialności za zaniżoną jakość zdjęć spowodowaną obecnością innych osób wykonujących zdjęcia w tym samym momencie. Jest to zapis całkowicie zrozumiały, ponieważ nie ma nic bardziej frustrującego dla fotografa niż przepychanie się łokciami z wujkiem Staszkiem podczas przysięgi w kościele czy walka o dogodne miejsce w trakcie krojenia tortu.  Nie ma wzruszeń, oklasków czy śmiechów – są tylko świecące ekrany telefonów w drżących rękach gości, próbujących zrobić zdjęcie, na którym będzie cokolwiek widać.

Wedding unplugged idzie o krok dalej. Para Młoda pozostaje w obowiązku poinformowania swoich gości, że podczas całej uroczystości nie życzy sobie robienia zdjęć a telefony komórkowe można używać tylko w wyznaczonych do tego miejscach (wersja Wedding unplugged hard 😉 ).  Sama idea nie ma w zamyśle tylko ułatwienia pracy fotografowi,  ma pozwolić gościom skupić się na tym, co jest ważne podczas tego dnia, żeby nie byli biernymi obserwatorami przedstawienia, w którym gracie główną rolę, żeby wspólnie z Wami przeżywali momenty, które będziecie chcieli wspominać i wracać do nich po latach.

Oczywiście, że nikt nie wyrzuci z sali grupki gości, którzy postanowili zrobić sobie wspólne selfie przy stoliku czy ogólny kadr z parkietu. Ważne jest zachowanie umiaru, aby podczas tych strategicznych momentów schować telefon czy aparat i po prostu być.

fotograf plewiska
Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie zdjęć oraz tekstów bez mojej zgody zabronione.
powrót

Strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych i funkcjonalnych. Jak wyłączyć?

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close